@Vitaly Golovkov
SYMULANT
Odwiedziłem
moich dawnych pacjentów. Mieszkają z nimi dwa ogromne koty. Jeden
stary a drugi młody. Coś w rodzaju wuja z siostrzeńcem. W czasie
naszej rozmowy starszy od razu zajął miejsce przy misce, a drugi,
utykając, wlazł swojej pani na kolana. Nie było to jednak dla
niego proste. - Panie doktorze, a pan czasem nie leczy kotom
kręgosłupa?
- Ja? Kotom?
Mały
przemieszczał się bokiem, lekko kulejąc. Wziąłem go na ręce, że
niby chcę pogłaskać a samemu macam jemu plecy. Nic nie ma,
wszystko w porządku, bez bólu. Pełna symetria siły mięśni,
odruchów na przednich i tylnych łapach. Poszczypałem kończyny,
nie odciąga ich,powarkuje. Wszystko jak gdyby w porządku. Udało
się bez awantury, no i dobrze!
- Dawno utyka?
Okazało
się, że problemy zaczęły się wtedy, kiedy zaczęto leczyć
kamienie moczowe wujaszka. Oddzielne łóżko, specjalna droga
dieta! I karmią je teraz osobno: jednego w kuchni a drugiego na
korytarzu.
Dokładnie od tamtego momentu zaczął źle chodzić.
Przypadek?
Spoglądałem w beznamiętne zielone oczy, siedzącego
mi na kolanach, mruczykota i nagle wszystko zrozumiałem. A to
dopiero cwana symulancka morda!Żadnego uszkodzenia nie było i nie
ma!
Słuchajcie – mówię opiekunom kotów – dorzućcie
siostrzeńcowi troszkę wujowego jedzenia. Tyle, żeby poczuł nosem.
I niech pierwszy zacznie jeść. Jestem prawie przekonany, że młody
bandyta próbuje nas nabrać!
- Ale jak?
W prosty sposób.
Starszemu dają smaczne jedzenie, młodszy pęka z zawiści i
zazdrości i specjalnie udaje chorego!
- Ty pasiasty zasrańcu!
- śmieje się jego pani.
- Nie złoście się na niego. On
rozumuje logicznie: Czy ja jestem gorszy od wuja?Po prostu zmieńcie,
tak jak powiedziałem, dietę.
Żegnając się, popatrzyłem
siostrzeńcowi w oczy i, słowo wam daję, że zobaczyłem w nich
wdzięczność!
Tak jak obiecałem, za kilka tygodni zadzwoniłem
do nich. Tajemnicze kocie inwalidztwo zniknęło bez śladu.