środa, 4 listopada 2015
wtorek, 3 listopada 2015
sobota, 24 października 2015
Izja Odeski
Anatolij Gołowkow, ur. 27 lipca 1945 roku w Moskwie,
pisarz, dramaturg filmowy, bard, poeta, kultowy dziennikarz słynnego
"Ogońka" Witalija Korotycza w czasach pierestrojki, we wczesnej
młodości "zarażony" muzyką, trębacz, grał w różnych orkiestrach, laureat
nagród organizacji zrzeszających twórców. Od połowy lat 90-ych
równolegle do działalności literackiej poświęcił się kinematografii jako
współpracownik reżyserów, autor scenariuszy. Anatolij bywał w Polsce na
zaproszenie "Polityki". Poznałem go w Warszawie. Rozmawialiśmy o muzyce
i...Preludium e-moll Chopina. Napisał piękny wiersz poświęcony Ewie
Demarczyk. Co zachwyca w postaci tego twórcy? Wielka szerokość
horyzontów i dziedzin wypowiedzi (dotyczy to nawet kulinariów), zdolność
do wydobywania ze zwykłości, codzienności jakiejś istoty, esencji prawd
ponad czasem, ponad śmiertelnością. To nie jest "literatura na
trzeźwo", której nie można bez kielicha pojąć, lecz jakiś rodzaj
przeżycia, praktyki ducha, który tkwi w prostocie bytu, w falach
podmywających Azowskie wybrzeże Krymu, gdzie autor spędza całe miesiące i
obserwując koty ze schroniska widzi ten właśnie byt
archaiczno-hierarchiczny, który stworzył Rosję i jej kulturę. Najnowsza
książka Anatolija wydana została w USA i nosi tytuł: Nie uhodi.
Właśnie ją czytam. Tymczasem przedstawię puszyste kocie stworzenia w
moim skromnym przekładzie. .Z oryginałami można
się zapoznać na Facebook'owej stronie Autora:
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
* samal riszon - w armii izraelskiej i USA górny stopień sierżanta, najwyższy jaki mogą otrzymać żołnierze z poboru w oddziałach bojowych.
** Priwoz - legendarny targ w Odessie
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
IZJA ODESKI
Krym, Wschód. Ojciec chrzestny zachodniego wybrzeża jest tu panem i władcą. Połów myszy, gdzie i co grabić, kto z kim ma się pobrać a kto będzie rodzić. Nikt dokładnie nie wie, skąd się wziął w porcie. W drace jest bezkonkurencyjny. Chodziły plotki, że Izja służył starszym sierżantem piechoty morskiej Izraela. A kiedy do Hajfy przybił desantowiec "Azow" z admirałami, przyjaźnią i niekoszerną wódką, samal riszon*, jak dzieciak, trafił do więzienia z powodu aromatu tulskiej wędzonki...Jednak te plotki szerzy sam Izja. Jego mama, Rachela, zwana "Pompą" handlowała na Priwozie**. I kotek od dzieciństwa wysłuchiwał: eto u minie ryba nieświeżej jakości?Nie macha ogonem? Ona taka wam pies, żeby ogonem machać?!I pyska nie otwiera?...A wy widzieli, żeby pysk na szabes otworzyć możność była?!...Tata kradł ofiarne koguty. Przez to staruszków ledwo puścili do Hajfy. Izja został, nie mógł oderwać się od rybiej uczty. Wsypał się na śledziowych głowach. Czmychnął na Azow, mielonkę woził patriotom. Szanuje tylko Pułkownika. Kiedy piją, schroniskowe koty słuchają, drżąc: I cóż wy mi, Murkis Iwanowicz powiecie w sprawie rybki w zatoce?...Jest nasza. Po sztormie, Izraelu Awigdorowiczu. My do waszego portu nie łazimy!!...Dzięki!Że co?Taki powiadacie, wasza rybka?...Nasza. Dawajcie 70 na 30!Uczciwie!Po oficersku!...Znaczy się, moje 70?...Izja, oszaleliście? Ja dzieci muszę wyżywić!...Ja mam cukrzycę!60 na 40!...Nie oszukujcie. Tu nie chodzi o rybkę. Znowu się czepiacie o Miki?...Wasza córka - wielka mi królowa Saby!...Do diabła!!Ona ma narzeczonego, Wasię...Przekleństwo! 50 na 50...O nie!I kot Izja chwiejnym krokiem zmierza do domu, myśląc tak: Mam wszystko. I willę z opon nad samym morzem, i pościel z pierwszorzędnych lin, i konserwy, i ochronę. A rodziny, jak nie było taki i nie ma...
Krym, Wschód. Ojciec chrzestny zachodniego wybrzeża jest tu panem i władcą. Połów myszy, gdzie i co grabić, kto z kim ma się pobrać a kto będzie rodzić. Nikt dokładnie nie wie, skąd się wziął w porcie. W drace jest bezkonkurencyjny. Chodziły plotki, że Izja służył starszym sierżantem piechoty morskiej Izraela. A kiedy do Hajfy przybił desantowiec "Azow" z admirałami, przyjaźnią i niekoszerną wódką, samal riszon*, jak dzieciak, trafił do więzienia z powodu aromatu tulskiej wędzonki...Jednak te plotki szerzy sam Izja. Jego mama, Rachela, zwana "Pompą" handlowała na Priwozie**. I kotek od dzieciństwa wysłuchiwał: eto u minie ryba nieświeżej jakości?Nie macha ogonem? Ona taka wam pies, żeby ogonem machać?!I pyska nie otwiera?...A wy widzieli, żeby pysk na szabes otworzyć możność była?!...Tata kradł ofiarne koguty. Przez to staruszków ledwo puścili do Hajfy. Izja został, nie mógł oderwać się od rybiej uczty. Wsypał się na śledziowych głowach. Czmychnął na Azow, mielonkę woził patriotom. Szanuje tylko Pułkownika. Kiedy piją, schroniskowe koty słuchają, drżąc: I cóż wy mi, Murkis Iwanowicz powiecie w sprawie rybki w zatoce?...Jest nasza. Po sztormie, Izraelu Awigdorowiczu. My do waszego portu nie łazimy!!...Dzięki!Że co?Taki powiadacie, wasza rybka?...Nasza. Dawajcie 70 na 30!Uczciwie!Po oficersku!...Znaczy się, moje 70?...Izja, oszaleliście? Ja dzieci muszę wyżywić!...Ja mam cukrzycę!60 na 40!...Nie oszukujcie. Tu nie chodzi o rybkę. Znowu się czepiacie o Miki?...Wasza córka - wielka mi królowa Saby!...Do diabła!!Ona ma narzeczonego, Wasię...Przekleństwo! 50 na 50...O nie!I kot Izja chwiejnym krokiem zmierza do domu, myśląc tak: Mam wszystko. I willę z opon nad samym morzem, i pościel z pierwszorzędnych lin, i konserwy, i ochronę. A rodziny, jak nie było taki i nie ma...
* samal riszon - w armii izraelskiej i USA górny stopień sierżanta, najwyższy jaki mogą otrzymać żołnierze z poboru w oddziałach bojowych.
** Priwoz - legendarny targ w Odessie
Jurik
Anatolij Gołowkow, ur. 27 lipca 1945 roku w Moskwie,
pisarz, dramaturg filmowy, bard, poeta, kultowy dziennikarz słynnego
"Ogońka" Witalija Korotycza w czasach pierestrojki, we wczesnej
młodości "zarażony" muzyką, trębacz, grał w różnych orkiestrach, laureat
nagród organizacji zrzeszających twórców. Od połowy lat 90-ych
równolegle do działalności literackiej poświęcił się kinematografii jako
współpracownik reżyserów, autor scenariuszy. Anatolij bywał w Polsce na
zaproszenie "Polityki". Poznałem go w Warszawie. Rozmawialiśmy o muzyce
i...Preludium e-moll Chopina. Napisał piękny wiersz poświęcony Ewie
Demarczyk. Co zachwyca w postaci tego twórcy? Wielka szerokość
horyzontów i dziedzin wypowiedzi (dotyczy to nawet kulinariów), zdolność
do wydobywania ze zwykłości, codzienności jakiejś istoty, esencji prawd
ponad czasem, ponad śmiertelnością. To nie jest "literatura na
trzeźwo", której nie można bez kielicha pojąć, lecz jakiś rodzaj
przeżycia, praktyki ducha, który tkwi w prostocie bytu, w falach
podmywających Azowskie wybrzeże Krymu, gdzie autor spędza całe miesiące i
obserwując koty ze schroniska widzi ten właśnie byt
archaiczno-hierarchiczny, który stworzył Rosję i jej kulturę. Najnowsza
książka Anatolija wydana została w USA i nosi tytuł: Nie uhodi.
Właśnie ją czytam. Tymczasem przedstawię puszyste kocie stworzenia w
moim skromnym przekładzie. .Z oryginałami można
się zapoznać na Facebook'owej stronie Autora:
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
JURIK
Krym, Wschód. Trząsł się na deszczu z zimna, zastukał łapą do drzwi, więc wpuszczono go wychudzonego i zapchlonego. Mleczarze z bazaru wykąpali go, ogrzali i dali mu imię – Jurik. Chcieli go oddać w dobre ręce, ale kot szybko czmychnął od dobrych rąk, gdzie go zamęczały dzieci. Wybłagał, aby za nocleg i jedzenie mógł polować na myszy. Jednak po roku okazało się, że myszy znowu biegały po ladzie nawet w środku dnia, w dodatku pościągały krewnych, a kot w tym czasie zaokrąglił się w najlepsze. Pryskali na niego śmietanę, bili po pupsku magazynem „Znamia”, grozili zesłaniem do Koktebela. Miarka się jednak przebrała i wygnali go precz. W schronisku wrażenie zrobiła wielkość kota. Złe osobniki pękały z zazdrości, przezywały go prosto w oczy„fabryką tłuszczu”. Dingo prowokował drakę. Pułkownik bał się, że Jurik zajmie jego miejsce. Chytre, jak na przykład – Niura, wiedziały, że u kota są liczne powiązania, podlizywali się więc jemu, podrzucali kremlowską dietę. Mieszkaniec starał się,jak mógł, jadł trawę a brzuszek nie znikał!Prawie stracił sens życia, jak pojawiła się miłość – Alisa. Taka sprawa...Cały miodowy miesiąc nie wyłazili z pudełka. Z tego miejsca rozlegało się po całej okolicy: - Jakże męskie masz łapy!...A twój ogon, najdroższa!?...George, chodź tu skurczybyku!!...Alisa, ile można, w mordę jeża? My przecież dopiero co...Nie szkodzi, jeszcze parę kilogramów zrzucimy i na wystawę pojedziemy...
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
JURIK
Krym, Wschód. Trząsł się na deszczu z zimna, zastukał łapą do drzwi, więc wpuszczono go wychudzonego i zapchlonego. Mleczarze z bazaru wykąpali go, ogrzali i dali mu imię – Jurik. Chcieli go oddać w dobre ręce, ale kot szybko czmychnął od dobrych rąk, gdzie go zamęczały dzieci. Wybłagał, aby za nocleg i jedzenie mógł polować na myszy. Jednak po roku okazało się, że myszy znowu biegały po ladzie nawet w środku dnia, w dodatku pościągały krewnych, a kot w tym czasie zaokrąglił się w najlepsze. Pryskali na niego śmietanę, bili po pupsku magazynem „Znamia”, grozili zesłaniem do Koktebela. Miarka się jednak przebrała i wygnali go precz. W schronisku wrażenie zrobiła wielkość kota. Złe osobniki pękały z zazdrości, przezywały go prosto w oczy„fabryką tłuszczu”. Dingo prowokował drakę. Pułkownik bał się, że Jurik zajmie jego miejsce. Chytre, jak na przykład – Niura, wiedziały, że u kota są liczne powiązania, podlizywali się więc jemu, podrzucali kremlowską dietę. Mieszkaniec starał się,jak mógł, jadł trawę a brzuszek nie znikał!Prawie stracił sens życia, jak pojawiła się miłość – Alisa. Taka sprawa...Cały miodowy miesiąc nie wyłazili z pudełka. Z tego miejsca rozlegało się po całej okolicy: - Jakże męskie masz łapy!...A twój ogon, najdroższa!?...George, chodź tu skurczybyku!!...Alisa, ile można, w mordę jeża? My przecież dopiero co...Nie szkodzi, jeszcze parę kilogramów zrzucimy i na wystawę pojedziemy...
piątek, 23 października 2015
Kocia rodzinka.
Anatolij Gołowkow, ur. 27 lipca 1945 roku w Moskwie,
pisarz, dramaturg filmowy, bard, poeta, kultowy dziennikarz słynnego
"Ogońka" Witalija Korotycza w czasach pierestrojki, we wczesnej
młodości "zarażony" muzyką, trębacz, grał w różnych orkiestrach, laureat
nagród organizacji zrzeszających twórców. Od połowy lat 90-ych
równolegle do działalności literackiej poświęcił się kinematografii jako
współpracownik reżyserów, autor scenariuszy. Anatolij bywał w Polsce na
zaproszenie "Polityki". Poznałem go w Warszawie. Rozmawialiśmy o muzyce
i...Preludium e-moll Chopina. Napisał piękny wiersz poświęcony Ewie
Demarczyk. Co zachwyca w postaci tego twórcy? Wielka szerokość
horyzontów i dziedzin wypowiedzi (dotyczy to nawet kulinariów), zdolność
do wydobywania ze zwykłości, codzienności jakiejś istoty, esencji prawd
ponad czasem, ponad śmiertelnością. To nie jest "literatura na
trzeźwo", której nie można bez kielicha pojąć, lecz jakiś rodzaj
przeżycia, praktyki ducha, który tkwi w prostocie bytu, w falach
podmywających Azowskie wybrzeże Krymu, gdzie autor spędza całe miesiące i
obserwując koty ze schroniska widzi ten właśnie byt
archaiczno-hierarchiczny, który stworzył Rosję i jej kulturę. Najnowsza
książka Anatolija wydana została w USA i nosi tytuł: Nie uhodi.
Właśnie ją czytam. Tymczasem przedstawię puszyste kocie stworzenia w
moim skromnym przekładzie. .Z oryginałami można
się zapoznać na Facebook'owej stronie Autora:
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
https://www.facebook.com/anatoly.golovkov?fref=ts
KOCIA RODZINKA
Krym, Wschód. Usiadł na dachu i czeka. Starsi wiedzą, że jest krewnym Murkisa i nie czepiają się jego. Starszy z niego i prawdziwie nieszczęśliwy kot...Wujku Serafimie, chcecie kaszkę z twarogiem?...Dziekuję, dzieci, sami zjedzcie. A co to tak tam bulgocze pod pokrywką?...Sardelka dla cioci Miki...Zjawia się pułkownik z nastroszoną sierścią: Przecież opowiadałeś, Serafimie, że służysz na latarni w Bałakławie, po co przylazłeś?...Nie ta kondycja już, Iwanycz, bolą plecy, łapy trzęsą się...No dobrze, zostań, elektrykiem będziesz...To nie dla niego, przywykł do poddaszy. Ale prosi, aby wziąć z sobą Rodiona. Gdzie narwać trawę, gdzie miejsce w kolejce zająć, nocnik wynieść?...Syna? On nawet nie jest od twojej siostry, ona mnie rzuciła!Jaki z ciebie do cholery szwagier?!.. Zawołaj chłopaka, proszę! Koty doprowadziły Rodię do łez!!!Tato, nie chcę do tego dziada!Niech spada do domu spokojnej starości!!...Tak się darli, że w domu naprzeciwko zapaliły się światła. Lecz później, ulitowawszy się nad sobą koty przepiły i do rana wspominały młodość, armię, najlepsze dziewczyny życia. A także, jakże liczną, szaro-buro-zieloną rodzinę, na której tak trudno dzisiaj polegać...
Krym, Wschód. Usiadł na dachu i czeka. Starsi wiedzą, że jest krewnym Murkisa i nie czepiają się jego. Starszy z niego i prawdziwie nieszczęśliwy kot...Wujku Serafimie, chcecie kaszkę z twarogiem?...Dziekuję, dzieci, sami zjedzcie. A co to tak tam bulgocze pod pokrywką?...Sardelka dla cioci Miki...Zjawia się pułkownik z nastroszoną sierścią: Przecież opowiadałeś, Serafimie, że służysz na latarni w Bałakławie, po co przylazłeś?...Nie ta kondycja już, Iwanycz, bolą plecy, łapy trzęsą się...No dobrze, zostań, elektrykiem będziesz...To nie dla niego, przywykł do poddaszy. Ale prosi, aby wziąć z sobą Rodiona. Gdzie narwać trawę, gdzie miejsce w kolejce zająć, nocnik wynieść?...Syna? On nawet nie jest od twojej siostry, ona mnie rzuciła!Jaki z ciebie do cholery szwagier?!.. Zawołaj chłopaka, proszę! Koty doprowadziły Rodię do łez!!!Tato, nie chcę do tego dziada!Niech spada do domu spokojnej starości!!...Tak się darli, że w domu naprzeciwko zapaliły się światła. Lecz później, ulitowawszy się nad sobą koty przepiły i do rana wspominały młodość, armię, najlepsze dziewczyny życia. A także, jakże liczną, szaro-buro-zieloną rodzinę, na której tak trudno dzisiaj polegać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)